Prawdziwa cnota krytyk się nie boi – pisał ongiś poeta w biskupiej szacie. Idzie o cnotę literacką i takąż krytykę. Prawdziwe dzieło krytyki się nie boi, wręcz, hołdując pragnieniu perfekcji, szuka jej jak kania dżdżu. Zwykle krytycy zaczynają swą pracę po zakończeniu procesu wydawniczego. My w DozaZine proponujemy odwrócenie kolejności zdarzeń. I dla dobra tegoż procesu, i dla wygody samego autora.
Nie wszyscy muszą grać na pianinie, wyszywać czy kopać piłkę niczym Ronaldo. Nikt nie robi kłopotu z tego, że brak mu słuchu, zdolności manualnych – tymczasem z brakiem literackiego talentu pogodzić się trudniej. Nie każdy, kto sensownie pisze wypracowania i zbiera w szkole pochwały polonistów, może czuć się przyszłym Słowackim czy Gombrowiczem, tak jak nie każdy, kto potrafi zrobić karmnik za zajęciach praktyczno-technicznych zostanie architektem na miarę Liebeskinda. Nasi krytycy potrafią odróżnić ziarno od plew literackich, choć w żadnym razie nie odwodzą od zapisywania kajecików i tworzenia nowych plików w laptopie pod nazwą „moja twórczość”. Idzie raczej o to, że literatura to też profesja, która wymaga nie tylko emocjonalnego zaangażowania, ale również specyficznego rodzaju wrodzonych uzdolnień. Pisać może każdy, stoimy przy tym na stanowisku, że publikować niekoniecznie.
Nie każdy, kto pisze okolicznościowe wiersze, rodzinne kuplety i zna zasady komponowania tekstów użytkowych musi wychodzić na Mont Blanc i wygłaszać większe lub mniejsze improwizacje. Czasami warto poprzestać na tym, w czym jest się naprawdę dobrym i nie wspinać się na szczyty, skąd będziemy widoczni dla hien i sępów literackiej krytyki. Do tego służy oferta wydania intymnego, na potrzeby znajomych i rodziny. Dobry krytyk potrafi wskazać przeznaczenie twórczości, pomagając tym samym autorowi w podjęciu właściwej decyzji wydawniczej.
Ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Nie każdy jednak, wie w jaki sposób. Zestawy ćwiczeń dla pisarzy nie są dostępne w przeładowanych księgarniach. Skoro nie ma szkół dla pisarzy (choć pojawiają się takowe efemerydy, kto chce, niech wierzy w skuteczność), to być może samemu trudno odróżnić, czy to, co piszemy jest jeszcze ćwiczeniem stylistycznym, czy już zaczątkiem arcydzieła. Wbrew pozorom natchnienie nie rozchodzi się jak morowe powietrze i – dla pełnego rozwoju – potrzebuje dobrego warsztatu. Nasi krytycy doradzą zestaw lektur i wskażą te mankamenty dzieła, nad którymi warto jeszcze popracować. Literatura to swoista harmonia pomiędzy formą a treścią, szczególnie tej drugiej należałoby się uczyć od fachowców.
A więc to, co powyżej. Pisarzy początkujących często cechuje pretensjonalność stylu. Skłonność do przesady jest typowa dla neofitów, ale z pewnością nie służy literaturze, która w ten sposób nadwyręża własne ramy. Rolą dobrego krytyka jest wskazywać te miejsce w twórczości, wypominać te środki wyrazu, które czytelnika mogą estetycznie zaboleć. W tej dziedzinie bowiem, nawet jeśli idzie o awangardowy rodzaj twórczości, również obowiązują pewne zasady i bon-ton. Największą zaś cechą jest autentyczność, co obowiązuje równolegle w powieściach obyczajowych i skrajnych odłamach fantasy.
W parze z autentycznością zawsze występuje precyzja. W literaturze objawia się ona tym, że dopracowuje się nawet te szczegóły, które w normalnym życiu zostają nieuchwytne. Niektórzy twierdzą, że w książkach jest wszystko bardziej. Powieściom nie towarzyszy telepatyczny przekaz autorskiej wizji i intencji – czytelnikowi trzeba dawać czytelne znaki, co i jak.
Konstruowanie postaci, które przypominałyby zarazem te znane z ulicy i jednocześnie przyciągały wzrok to jedna z najtrudniejszych sztuk w kapeluszu pisarza. Konstruować jednak trzeba i fabułę, i łańcuch przyczynowo-skutkowy i dialogi. Wszystko to musi wzbudzać zaufanie. Jedną z największych obelg, jaką może otrzymać pisarz, jest posądzenie o papierowość.
*śródtytuły zostały zaczerpnięte z książki: Wisława Szymborska, Poczta literacka, czyli jak zostać (lub nie zostać) pisarzem, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2000
Brak talentu literackiego nie jest żadną hańbą. Zdarza się wielu ludziom mądrym,
światłym, szlachetnym tudzież uzdolnionym wybitnie w innych dziedzinach*
światłym, szlachetnym tudzież uzdolnionym wybitnie w innych dziedzinach*
Nie wszyscy muszą grać na pianinie, wyszywać czy kopać piłkę niczym Ronaldo. Nikt nie robi kłopotu z tego, że brak mu słuchu, zdolności manualnych – tymczasem z brakiem literackiego talentu pogodzić się trudniej. Nie każdy, kto sensownie pisze wypracowania i zbiera w szkole pochwały polonistów, może czuć się przyszłym Słowackim czy Gombrowiczem, tak jak nie każdy, kto potrafi zrobić karmnik za zajęciach praktyczno-technicznych zostanie architektem na miarę Liebeskinda. Nasi krytycy potrafią odróżnić ziarno od plew literackich, choć w żadnym razie nie odwodzą od zapisywania kajecików i tworzenia nowych plików w laptopie pod nazwą „moja twórczość”. Idzie raczej o to, że literatura to też profesja, która wymaga nie tylko emocjonalnego zaangażowania, ale również specyficznego rodzaju wrodzonych uzdolnień. Pisać może każdy, stoimy przy tym na stanowisku, że publikować niekoniecznie.
Czasami los przydziela akurat tyle uzdolnień pisarskich,
ile starczy do pisania ładnych listów
ile starczy do pisania ładnych listów
Nie każdy, kto pisze okolicznościowe wiersze, rodzinne kuplety i zna zasady komponowania tekstów użytkowych musi wychodzić na Mont Blanc i wygłaszać większe lub mniejsze improwizacje. Czasami warto poprzestać na tym, w czym jest się naprawdę dobrym i nie wspinać się na szczyty, skąd będziemy widoczni dla hien i sępów literackiej krytyki. Do tego służy oferta wydania intymnego, na potrzeby znajomych i rodziny. Dobry krytyk potrafi wskazać przeznaczenie twórczości, pomagając tym samym autorowi w podjęciu właściwej decyzji wydawniczej.
Miło i słodko jest mówić znajomym, że w piątek o godzinie 24:45 wstąpił w nas duch wieszczy i jął szeptać nam do ucha rzeczy tajemne z takim zapałem, że ledwie można było nadążyć z pisaniem. Nawet wielcy poeci lubili opowiadać takie historyjki w gronie osłupiałych przyjaciół. Ale w domu, ukradkiem, pracowicie te zaświatowe dyktanda poprawiali, kreślili, przerabiali
Ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Nie każdy jednak, wie w jaki sposób. Zestawy ćwiczeń dla pisarzy nie są dostępne w przeładowanych księgarniach. Skoro nie ma szkół dla pisarzy (choć pojawiają się takowe efemerydy, kto chce, niech wierzy w skuteczność), to być może samemu trudno odróżnić, czy to, co piszemy jest jeszcze ćwiczeniem stylistycznym, czy już zaczątkiem arcydzieła. Wbrew pozorom natchnienie nie rozchodzi się jak morowe powietrze i – dla pełnego rozwoju – potrzebuje dobrego warsztatu. Nasi krytycy doradzą zestaw lektur i wskażą te mankamenty dzieła, nad którymi warto jeszcze popracować. Literatura to swoista harmonia pomiędzy formą a treścią, szczególnie tej drugiej należałoby się uczyć od fachowców.
Niech Pan nie usiłuje być poetyczny za wszelką cenę, poetyczność jest nudna, bo zawsze wtórna. Poezja, jak zresztą cała literatura, czerpie swe siły żywotne ze świata, na którym żyjemy, z przeżyć naprawdę przeżytych, z doświadczeń naprawdę przecierpianych i myśli samodzielnie przemyślanych
A więc to, co powyżej. Pisarzy początkujących często cechuje pretensjonalność stylu. Skłonność do przesady jest typowa dla neofitów, ale z pewnością nie służy literaturze, która w ten sposób nadwyręża własne ramy. Rolą dobrego krytyka jest wskazywać te miejsce w twórczości, wypominać te środki wyrazu, które czytelnika mogą estetycznie zaboleć. W tej dziedzinie bowiem, nawet jeśli idzie o awangardowy rodzaj twórczości, również obowiązują pewne zasady i bon-ton. Największą zaś cechą jest autentyczność, co obowiązuje równolegle w powieściach obyczajowych i skrajnych odłamach fantasy.
Wszystkie postacie z nadesłanych opowiadań są właśnie takie: bezbarwne, nijakie, bez osobowości. Martwi nas to, bo w literaturze dla takich bohaterów miejsca nie ma.
W parze z autentycznością zawsze występuje precyzja. W literaturze objawia się ona tym, że dopracowuje się nawet te szczegóły, które w normalnym życiu zostają nieuchwytne. Niektórzy twierdzą, że w książkach jest wszystko bardziej. Powieściom nie towarzyszy telepatyczny przekaz autorskiej wizji i intencji – czytelnikowi trzeba dawać czytelne znaki, co i jak.
Konstruowanie postaci, które przypominałyby zarazem te znane z ulicy i jednocześnie przyciągały wzrok to jedna z najtrudniejszych sztuk w kapeluszu pisarza. Konstruować jednak trzeba i fabułę, i łańcuch przyczynowo-skutkowy i dialogi. Wszystko to musi wzbudzać zaufanie. Jedną z największych obelg, jaką może otrzymać pisarz, jest posądzenie o papierowość.
*śródtytuły zostały zaczerpnięte z książki: Wisława Szymborska, Poczta literacka, czyli jak zostać (lub nie zostać) pisarzem, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2000





















