
Nazywam się Piotr Słomkowski, urodziłem się 15 października 1975 roku, w mieście Pyrzyce w województwie zachodniopomorskim.
Dzieciństwo i młodość spędziłem w małej miejscowości Dolice, w pobliżu miasta Stargard Szczeciński, w województwie zachodniopomorskim. Tam też ukończyłem szkołę podstawową. Do szkoły średniej uczęszczałem w miejscowości Potulice. Następnie studia w Wyższej Szkole Humanistyczno-Teologicznej w Podkowie Leśnej oraz Szczecińska Wyższa Szkoła Pedagogiczna Collegium Balticum. Obecnie mieszkam w Szczecinie.
Już od wczesnego dzieciństwa zawsze były przy mnie książki, których czytanie zaszczepiła we mnie moja matka. To dzięki nim oraz ciekawości świata i ludzi, poszerzałem w sobie horyzonty wyobraźni, która pomagała mi tworzyć. To coś, co żyje we mnie i ponagla do obserwacji ludzi i zjawisk, a w końcowym efekcie przelania tego na papier, towarzyszy mi od najmłodszych lat.
Pierwsze moje wiersze oczywiście zawisły na szkolnej gazetce. Pierwszą poważną publikacją, była publikacja trzech moich wierszy w Kurierze Szczecińskim, a związane to było z zajęciem drugiego miejsca w konkursie literackim organizowanym przez to czasopismo.
Potem pisałem głównie do "szuflady" - do czasu, gdy uznałem,że warto byłoby podzielić się swoją twórczością z innymi ludźmi. Wydałem więc w roku 2003 swój pierwszy tomik poezji "Traktaty". Później jeszcze trzy: "Szosa", "Klejnot jesieni" oraz "Portrety". Poza tym wiele moich wierszy było publikowanych w lokalnych gazetach. Wydałem również dwa dramaty: "Dwa światy" i "Adramel".
Napisałem również kilka opowiadań o różnej tematyce, a obecnie pracuję nad powieścią przygodową dla dzieci i młodzieży, której tytuł nosi "Kraina Zerwanych Latawców". I tą właśnie powieścią pragnę zacząć przygodę z prozą.
Poprzez swoją twórczość staram się uwrażliwić odbiorcę indywidualnego jak i zbiorowość - o ile będzie to możliwe - na piękno i niepowtarzalność istoty ludzkiej, na cudowność świata i wszystkiego tego, co go wypełnia od źdźbła trawy po wysokie góry czy odległe morza. Gdy bowiem w czasie obecnym przyglądam się człowiekowi - lękam się o jego przyszłość, nie zauważając w nim wrażliwości na piękno, lecz ze wstrętem przyglądam się jego dzikiej żądzy obcowania ze szpetotą. Jakże niewielu ludzi przygląda się gwiazdom i księżycowi, jakże niewielu ludzi prawdziwie cieszy się ze spotkania z drugim człowiekiem, jakże niewielu wyciąga serdeczną,pomocną dłoń do drugiego człowieka, jakże...
Współczesny człowiek potrzebuje dobrych, mądrych słów a ja wierzę w słowa, w ich sprawczą moc, a jeśli dzięki nim choć jedna osoba dozna ukojenia,otrząśnie pył brudnych miast ze swoich nóg, a może po raz pierwszy od wielu lat spojrzy na gwiazdy lub przyjrzy się z bliska małej stokrotce, radość swoją zaniesie do innych? Oby moje wiersze stały się częścią takiej radości!
Dotychczas wydał:





















