 Józefa Wójcika „Wspomnienia o latach, które dawno minęły”, czyli na marginesie modnych dyskusji o historii. Ale właściwie dlaczego? Choć skromność autora każe mu nazywać własne dzieło zapisem wspomnień dotychczas pojawiających się jedynie w rozmowach z przyjaciółmi, to recenzent ma prawo mówić pełnym głosem. I mówi. Książka Józefa Wójcika powstała jako świadectwo jednego człowieka i reprezentacja nieprzebranej rzeszy Mazowszan. Być może takich historii usłyszymy jeszcze wiele - ta, o której mowa dzierży nie tylko palmę pierwszeństwa, ale również laur niebywałej, bo nieużywanej dotąd, literackiej staranności. Opowieści Józefa Wójcika czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem, co powodują nie tylko meandry historii, na których tle członkowie jego rodziny dokonują rzeczy niezwykłych i zupełnie pospolitych; czyta się je jednym tchem z uwagi na epicką swadę autora. (...)
|
 I śmiech niekiedy ... Jeśli komuś się zdaje, że satyra społeczna wyrodziła się w jeden jedynie słuszny kierunek lewicowej uszczypliwości spod znaki Michała Witkowskiego i spółki, niech sięgnie po zbiór opowiadań Andrzeja Wojciechowskiego. Znajdzie w nich doskonale skrojone historie ludzi, którzy noszą na sobie piętno wielu bolączek naszej polskiej współczesności, rozciągniętej od specyfiki czasów wczesnego komunizmu aż po postnowoczesną globalizację. Pomiędzy tymi widełkami udało się zawrzeć opowieści o charakterze obyczajowym z wątkiem miłosnym, ale też o duchowym wydźwięku, ironiczne potraktowanie kultu celebrytów, satyrę na płytką religijność, natrząsanie z pseudointeligencji i zasad marketingu tworzących miękką wyściółkę naszego rzekomego prosperity.
|
 Organizacje międzynarodowe dla średniozaawansowanych i szukających podręcznego przewodnika Minęły czasy, kiedy świat polityki pozwalał się opisać dzięki pojęciom narodu, państwa, sąsiedztwa i sojuszu. W tym względzie łatwo można zaobserwować znaczne przyspieszenie, a tym samym utrudnienie w funkcjonowaniu poszczególnych krajów, coraz mocniej wplątanych w międzynarodowe układy, szarady umów o zasięgu ponadpaństwowym, a nierzadko ponadkontynentalnym.
|
 Jakiś czas temu gdy byłem małym dzieckiem tata do snu bajki mi opowiadał. Zawsze intrygowało mnie to że ojciec potrafi wymyślać ot tak bajkę bez żadnego scenariusza. Ja mając swoje dzieci wiele razy czytałem im bajki oraz wymyślałem różne stworzone i niestworzone historie tak aby dziewczynki były wesołe. (...)
|
 Świat na wyciągnięcie słowa i obrazu Gdyby ktoś nie wiedział, że Grzegorz Kowalik jest fotografem, mógłby to wyczytać z jego wierszy. Skupionych na szczególe, próbujących przekuć detal w metaforę ludzkiego losu, szukającym w przestrzeni języka do wyrażenia człowieczeństwa. Gdyby ktoś nie wiedział, że Grzegorz Kowalik jest poetą, mógłby to podpatrzeć w jego fotografiach, zawsze wymykającym się powinności wobec obserwowanej przestrzeni, unikającym oczywistych widoczków, skanującym naturę świata. A zatem: Grzegorz kowalik to poeta obrazu i fotograf poezji.
|
 Wiersze które piszę są w jakim stopniu cząstką mojej osoby. Wydaję mi się że każdy człowiek ma w sobie coś wyjątkowego co pozwala mu spojrzeć inaczej na otaczający nas świat. Wszystko co piszę to z serca pochodzi lub napotykam na różne zdarzenia mające wpływ na to co piszę. Najważniejsze jest umieć rozmawiać ze swoją duszą ,tam każdy z nas znajdzie niesamowite ukojenie. Jest tam słońce które nigdy nie zachodzi . Jest tam kawałek pozytywnej gorącej energii. Jeżeli to odnajdziesz poczujesz magię chwili to naprawdę pozwala cieszyć się każdym dniem, uśmiechać się do każdej napotkanej osoby, emanować nieustającym optymizmem. Człowiek który kochał kocha i będzie kochał zrozumie sens zmysłowej twórczości bo ona jest nieśmiertelna tak jak prawdziwa miłość która w sercu i duszy się rodzi. Każdy z nas może rozpocząć wędrówkę po swojej duszy i poczuć jej prawdziwy dźwięk.. blask...delikatność...umieć kochać to umieć rozmawiać, słuchać, czekać...
|
 Poezja Piotra Słomkowskiego mogłaby być żyłką słoneczną na ścianie, gdyż w jawny sposób zaprzecza nihilizmowi, poszukując mu części zamiennych w innych rejonach rzeczywistości niż tylko w nią zwątpienie. To poezja podróży i poszukiwania – nie bez przyczyny wiele z wierszy przybiera formułę pytania lub też zbioru pytań, na które brak odpowiedzi nie czyni je retorycznymi, ale raczej epistemologicznymi. Jest to też poezja trudnego optymizmu i równie niełatwej nadziei w sens toczącego się czasu. Być może jej znakiem jest Bóg, który z imienia (choć bez nazwiska) pojawia się w wielu wierszach. Być może jednak drugi człowiek. Tęsknota, poczucie pustki i bólu po nim. Poetyka Słomkowskiego opiera się na detalu i namyśle. Na obserwacji, której wiersze są refleksyjnym odbiciem i dopełnieniem. Nie ma tu miejsca na nagłe wrażenia, którym brak perspektywy, ani też na niepotrzebne słowa potokami wylewające się z wierszy współczesnych poetów. Słowa to klucze, które, zbite w stado, muszą opowiadać świat różnej maści daltonistom. (...)
|
 Czciciel żarliwej przeszłości W poemacie Mariana Jana Kustry odbija się raz jeszcze pojęciowa trójca tyle już razy noszona na sztandarach i rzucana w błoto historii czy - jak chcą niektórzy - posthistorii, a mianowicie: Bóg, honor, ojczyzna. Poezja uwiarygodnia jej istnienie, poeta jest jej strażnikiem. Mocne, romantyczne z ducha, pragnienie bycia wieszczem, wiara w natchnienie pochodzące od Boga i na świat się rozlewające, przede wszystkim zaś kompletnie już passe we współczesnych eksperymentach lirycznych - wiara w poezję. To składniki romantycznego ducha, do którego łatwo odnaleźć drogi pomiędzy strofami Kustry. Poemat staje się, momentami rozpaczliwą, obroną tejże tradycji, pośród wyznaczników której podmiot liryczny czuje się jak u siebie w domu. "Ja urodziłem się między wierszami" - czytamy, nie mając żadnych wątpliwości, między którymi.
|
 Zamiast fotografii Doświadczenie bycia gdzie indziej, wyobcowania to jedno z podstawowych doświadczeń człowieka, w pełni podległemu toposowi homo viator. W opowiadaniach Danuty Baranowskiej bycie w obcym miejscu zespala w sobie elementy doznania i tęsknoty za domowym ciepłem. Za każdym razem bycie tam oznacza po prostu … bycie nie tutaj. Ale nawet na drugi koniec świata pełzają za człowiekiem jego emocje i uczucia, niczym paszport potwierdzający przynależność do konkretnego miejsca na ziemi.
|
 A myślałem już
A myślałem już, że znam się na kobietach. Że rozumiem je choć trochę w każdym razie. Bo któż w końcu zna je lepiej, niż poeta, kto uczucia umie tak jak on wyrazić?
(...)
|
|
|
|
|
|