Czciciel żarliwej przeszłości
W poemacie Mariana Jana Kustry odbija się raz jeszcze pojęciowa trójca tyle już razy noszona na sztandarach i rzucana w błoto historii czy - jak chcą niektórzy - posthistorii, a mianowicie: Bóg, honor, ojczyzna. Poezja uwiarygodnia jej istnienie, poeta jest jej strażnikiem. Mocne, romantyczne z ducha, pragnienie bycia wieszczem, wiara w natchnienie pochodzące od Boga i na świat się rozlewające, przede wszystkim zaś kompletnie już passe we współczesnych eksperymentach lirycznych - wiara w poezję. To składniki romantycznego ducha, do którego łatwo odnaleźć drogi pomiędzy strofami Kustry. Poemat staje się, momentami rozpaczliwą, obroną tejże tradycji, pośród wyznaczników której podmiot liryczny czuje się jak u siebie w domu. "Ja urodziłem się między wierszami" - czytamy, nie mając żadnych wątpliwości, między którymi.
W "Rekolekcjach Pana K." znalazło się również miejsce na przedłużenie romantycznej wizji poezji, lub, jak kto woli jej uzupełnienie. W rozdziale "Jesienią" wyrażona zostaje wiara w poezję "ocalającą", bo ulepszającą człowieka. "Kiedy świat ciepłem grzeje, ty poeto rzuć wiersze między ludzi." a wtedy "ludzie będą lepsi". Tyleż w tym Mickiewicza i jego tęsknych widoczków ksiąg rzuconych pod strzechy, co i Miłosza nakazującego poezji ocalać ludzi i narody. Ocalenie ma wymiar tyleż narodowy czy ogólnoludzki, co jednostkowy, codzienny - wtedy jest obroną przed podłością. A i Wyspiańskim, też przecież późnym wnukiem romantyzmu, pobrzmiewają te strofy. U Kustry to składniki tego samego, stricte chrześcijańskiego, o czym pisze z dumą właściwą tej formacji kulturowej, bez oglądania się na jej liczne skarłowaciałe wcielenia, modelu świata.
W szerszej perspektywie poemat Kustry należałoby czytać przy użyciu narzędzi hermeneutyki i - być może, po średniowiecznemu - egzegezy. Słowo pisane urasta tutaj do wielkości biblijnego absolutu, świat daje się czytać jak dzieło napisane ręką sprawnego pisarza; krajobrazy, pory roku - to elementy niesamodzielne, rezultat myśli, jaką pojąć można, a i to częściowo, tylko słowem, tylko poezją, a nie rozumem. Człowiek to odbicie kosmicznego ładu, odbicie procesu doskonałości - stworzony by na doskonałość zasłużyć. Świat i słowo, przy wtórującej pieśni ("Muzyka i poezja. Dwie królowe. To jest obraz/ z niepamięcią wszystkich poprzednich dni." - z rozdziału Spowiedź to to samo, są sobie równi w swej wielkości. A zatem: nihil novi; jesteśmy w kulturowej przeszłości, którą różnie próbujemy pamiętać i różnie zapomnieć. Kustra próbuje ją restytuować.





















