Wydaj Swoją książkę autorską - książki, tomiki poezji, prace naukowe, skrypty akademickie, albumy ... etc.
Doza Zine - Wydaj Swoją książkę


    

…zawsze chciałem zmieniać świat…

Informacje o artykule
 (Głosów #: 0)
16-10-2011, 11:44
…zawsze chciałem zmieniać świat…
Dariusz Tański opowiada o tym, dlaczego wydawanie książek ukrytych w przepastnych szufladach nieśmiałych pisarzy pomaga mu wcielać w życie ważne idee


Twierdzi Pan, że wydawanie jest Pańską pasją. To dosyć osobliwe hobby… Skąd się wzięło?
Idea tworzenia – takim hasłem promuję swoją działalność. Bardzo długo myślałem nad sloganem reklamowym. Było ciężko, ale po analizie swoich dokonań i wcześniej podejmowanych działań, stwierdziłem, że cały czas towarzyszy mi ta właśnie, twórcza idea, której cząstkę chciałbym zawrzeć również w działaniach wydawniczych DOZY. Bo to niesamowite uczucie usiąść w wygodnym fotelu i wziąć do ręki wydaną przez siebie książkę. Potem odłożyć ją na honorową półkę, gdzie będzie czekała, aż po latach z dumą będę mógł swojemu synowi pokazać, co udało mi się w życiu osiągnąć, z kim współpracować.

Rynek wydawniczy w Polsce jest niezwykle hermetyczny. Skąd czerpie Pan siłę i determinację, które pozwalają Panu walczyć o miejsce w nim dla nowych autorów?
Bardzo trudne pytanie. Samodzielnie trudno jest się przebić ze swoją twórczością – czasem wymaga to kilkuletnich zabiegów promocyjnych dotyczących nie tylko twórczości, ale też pisarza. Trzeba też pamiętać, że autor ma nieco inny punkt widzenia na swoją twórczość niż rynek księgarski.
Wierzę jednak w to, że niektóre książki warte są tego, aby ocalić je od zapomnienia. Staram się pomagać autorom, których książki mają małe szanse na wydanie, co nie znaczy, że są słabe literacko. Na rynku króluje stały zestaw tematów i bywa, że jakiś autor obrał sobie bardzo niszową tematykę i dlatego nie ma zainteresowania jego twórczością. Współpraca z nami daje osobom piszącym możliwość pełnej prezentacji swojej twórczości oraz dotrzeć do osób, których temat interesuje. Paradoksalnie, wielkim sprzymierzeńcem książki jest współcześnie internet – największy książkowy bazar.

Daje Pan pisarzom szansę na wyjście z głęboko ukrywanej szuflady. Czy uważa Pan to za rodzaj – jakkolwiek by to zabrzmiało - służby społecznej?
Dziwne pytanie, którego zupełnie się nie spodziewałem. Myślę jednak, że poniekąd sam pomysł dalszego funkcjonowania serwisu ma aspekt społeczno-kulturalny. A będzie miał jeszcze szerszy, jeżeli uda się spełnić chociaż niektóre z moich planów. Marzy mi się chociażby, aby, wydając sztukę teatralną, móc jednocześnie doprowadzić do jej teatralnej premiery. Obecnie nie jesteśmy w stanie tego osiągnąć, ale jest to kierunek, w którym chcielibyśmy się rozwijać. Poprzez umiejętność szerokiego spojrzenia na całość mamy przygotowaną strategię rozwoju naszego przedsięwzięcia. Nie da się to osiągnąć z dnia na dzień. Pamiętajmy: w kulturę mało się inwestuje a nasza firma nie jest w stanie załatać takiej dziury w kulturalnym budżecie.
Na marginesie: zawsze się dziwiłem, że więcej inwestuje się w aktywizację sportową niż kulturalną. Ostatnio, podczas prywatnego spotkania, jeden z Wójtów w końcu mi wytłumaczył: łatwiej jest aktywizować i zachęcać do włączenia się w działania sportowe niż kulturalne, kultura zawsze jest z boku. Dlatego też praktycznie wszystkie gminy, miasta więcej inwestują w tę dziedzinę, bo władzom przynosi to popularność.

Poprzednie pytanie nie wzięło się z przekory. Wiadomo bowiem, że angażuje się w społeczne akcje w swoim regionie. Echa tej działalności słyszalne są też w wydawnictwie DOZA – w końcu wydał Pan wspomnienia swojego rodaka. Opowie Pan o swoim zaangażowaniu lokalnym?
Jakkolwiek zabrzmi to górnolotnie, zawsze chciałem zmieniać świat. Zaczynałem od zbierania podpisów dla „Klubu Gaja” - pod petycją zakazu transportu koni. Później była współpraca z lokalnymi gazetami („Makowska Gazeta Powiatowa”, „Ziemia Makowska”); pisałem artykuły muzyczne oraz dotyczące działań pro-ekologicznych. Później była współpraca z Miejskim Domem Kultury, gdzie udało się, m. in., zorganizować wystawę o zwierzętach, powołać do życia Pracownię na Rzecz Matki Natury i – najważniejsze - zrealizować projekt „Jedno Miasto-Dwie Kultury”. Przy mojej współpracy zostały pozyskane pieniądze na realizację projektu „Oczami Dziecka”, „Maluj na Legalu”. Udało się też zdobyć środki na powstanie placu zabaw przy Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej. Pracowałem w nieistniejącym już Centrum Informacji jako koordynator Lokalnego Punktu Informacji. Współpracowałem z Urzędem Miejskim Makowa Mazowieckiego przy realizacji projektu „Ścieżka spacerowo – edukacyjna” Z innych ważnych dla mnie projektów medialnych, które były mojego pomysłu, wymieniłbym jeszcze zbiórkę karmy dla schroniska dla zwierząt organizowaną przez grupę „Tęcza” oraz organizację marszu przeciwko rasizmowi w Makowie Mazowieckim. Inicjatywy te ściągały ludzi z mojego małego miasta i uwrażliwiały, jak sądzę, lokalną społeczność.
W pewnym momencie, ze względu na życie prywatne, wycofałem się z życia społeczno– kulturalnego. Dziś przede wszystkim angażuję się w działania na rzecz Muzeum Ziemi Makowskiej i Garnizonu Różan (http://garnizonrozan.com).

Imponuje przekrój gatunkowy wydawanych przez Pańskie wydawnictwo książek: poezja, historia nastoletniej miłości, powieść obyczajowa, pamiętnikarskie wspominki. A który z gatunków jest Pana ulubionym?
Taki rozrzut gatunkowy sprawia, że moją ofertą zainteresuje się szersza grupa autorów i czytelników. Gust nie podlega dyskusji, co widzę również w swoim małżeństwie. Mojej żonie spodobała się książka autorstwa Patrycji Ciemniewskiej „Miłość warta drugiej szansy”, mnie zaś przede wszystkim interesują książki z dziedziny biografie/wspomnienia. Kilkanaście tygodni temu przeczytałem rękopis Józefa Wójcika „Wspomnienia o latach, które dawno minęły” i do dnia dzisiejszego jestem pod wrażeniem autentycznego i żywego opisu zdarzeń z przeszłości. Czytając, przenosiłem się w odległe dla mnie czasy przedwojenne, wojenne i okupacyjne. Miałem również możliwość osobistego spotkania z autorem i jego skromność mnie mocno ujęła – jest to jeden z nielicznych autorów, który nie żąda sławy, nie lubi udzielać wywiadów – mimo to że dużo ma do powiedzenia.

Doza ma ambicje daleko szersze niż wydawanie. Chce być platformą wspierającą młodych pisarzy, doradzających im w kwestiach podstawowych (nie tylko wydawniczych) i nakierowujących na odpowiednią ścieżkę. Co gwarantuje profesjonalizm tak szeroko zakrojonej działalności.
DozaZine to ambitny projekt, możliwy do realizacji dzięki szerokiej współpracy z różnymi krytykami i redaktorami, których staramy się pozyskiwać - wciąż bowiem jesteśmy w fazie wczesnego rozwoju, więc użytkownicy strony muszą uzbroić się w cierpliwość. Znalezienie dobrego współpracownika nie jest zadaniem łatwym. Miałem okazję współpracować z różnymi osobami i poziom profesjonalizmu był przez nich różnie interpretowany. Dla nas najważniejsze jest, aby nasi redaktorzy i krytycy prezentowali wysoki poziom literacki i językowy i wiedzieli, co w trawie piszczy. Podjęliśmy już decyzję, że jeden z najlepszych naszych współpracowników prowadzić będzie w ramach serwisu profesjonalny poradnik dla autorów. Ponadto możemy zaoferować kilkunastoletnie doświadczenie w przygotowaniu składu, projektowaniu, nadawanie wizerunku publikacji, czyli sporą umiejętność projektowania okładki, ulotki czy plakatu.

Wydanie książki to mniej więcej połowa sukcesu. Wcześniej są konsultacje redaktorów i korektorów, później promocja. Co Pan uważa za najistotniejszy element całego procesu wydawniczego?
Wielu autorów spotyka się z dużym entuzjazmem ze strony rodziny oraz znajomych. Zapomina wtedy, że nasi bliscy inaczej nas oceniają, nie mając wystarczającej dawki obiektywizmu. Jeśli wszystkie uwagi znajomych weźmiemy za dobrą monetę, to kontakt z czytelnikiem może być bolesnym doświadczeniem. Nie oszukujmy się: większość dzieł powinna zostać wydana jedynie do domowej biblioteczki, dla rodziny i znajomych, własnej satysfakcji. Taka literatura ma wielką wartość sentymentalną. i tu pojawia się odpowiedź na pytanie: jednym z głównych działań autora winno być skorzystanie z profesjonalnej oceny krytyka literackiego. W niej nasz redaktor może pokazać, co należałoby zmienić w koncepcji książki bądź warstwie językowej, bądź też delikatnie zasugerować, aby autor zadowolił się wydaniem książki na własny użytek. A drukujemy książki już od 10 zamówionych egzemplarzy. Oczywiście, jeżeli autor zechce wydać książkę mimo uwag, nasz redaktor może zaproponować ponowną redakcję całego tekstu. W każdym razie, stawiając się na miejscu autora, dopiero po usłyszeniu opinii fachowca, podejmowałbym decyzje dotyczące dalszych losów książki.

Chcielibyśmy też zadać niewygodne, ale konieczne, pytanie: na jakiego autora szczególnie Pan czeka i o jakim marzy. Czy ma Pan taką wizję?
Jak każdy wydawca, marzę o autorze dobrym. Chciałbym również, żeby był to piszący znający rynek wydawniczy, a przynajmniej chcący poznać zasady jego funkcjonowania. Jest wielu, szczególnie młodych autorów, którzy nie chcą go nawet poznać. Miałem sytuację, że autor, kierując się opiniami rodziny i znajomych (a ignorując moje), uważał że lepiej zna prawidła wydawnicze niż ja i moi współpracownicy - do tego stopnia, że próbował dyktować warunki, jakie mamy spełnić względem jego książki. Najśmieszniejsza sytuacja dotyczyła zgłoszenia jego publikacji na konkurs „Książka Roku” – bez konsultacji ze mną i recenzentów z nami współpracujących. Książka niestety nie przeszła naszej weryfikacji. Ale muszę dodać, że mamy już swojego kandydata na ten, więc nie boimy się takich wyzwań.

Doza to również tytuł nowego magazynu kulturalnego, który ma spore trudności. Z czego one wynikają?
Idea wydawania magazynu powstała kilka lat temu. Udało się tego dokonać dopiero przed rokiem, kiedy uznałem, że jednak muszę próbować nowych rzeczy, żeby potem nie żałować, że nie spróbowałem. Czasopismo jednak tak szybko zniknęło, jak powstało. Przyznaję, że mogłem poświęcić temu projektowi zbyt mało czasu, przerzucając odpowiedzialność za „Dozę” na osoby trzecie. Nie do końca udała się ta współpraca z redaktorem naczelnym, który miał zbyt dużo swobody. Ostatecznie razem przegraliśmy. Taki magazyn ma sens, jeśli dotrze do szerokiej grupy odbiorców. Decyzją redaktora naczelnego „Dozy”, stała się ona głównie magazynem o literaturze, bardziej jednak wiążąc się z rynkiem wydawniczym i wydawnictwami, niż z czytelnikiem.
W pewnym momencie jasne stało się, że finansowo nie uda się udźwignąć tego projektu, choć receptą byłaby odpowiednia dystrybucja. W momencie, kiedy „Doza” miała szansę znaleźć się na półkach salonów prasowych, magazyn nie miał już niestety szans na pozytywny odbiór, skoro kwestia kultury, deklarowana w podtytule, zanikła na rzecz promocji konkretnych wydawnictw. Materiały akceptowane przez redaktora naczelnego były sprzeczne z ideą projektu, czemu winien jest redaktor naczelny. Mogę mówić o tym otwarcie, bo sam również czuję się współwinny. Sytuacja osobista sprawiła, że zaniedbałem nieco kwestię składu, druku i dystrybucji, do czego się zobowiązałem. Niemniej przykro jest słyszeć, że zrzuca się na mnie całą winę. Potrafię przyznać się do błędów, ale nie zamierzam dokładać sobie win.
Będę walczył o magazyn „Doza”, ale na swoich zasadach. Przykro mi tylko, że straciłem kontakt z osobami piszącymi do czasopisma, których „ zagarnął” redaktor naczelny i będę musiał od nowa tworzyć redakcję. Pojęciem równie adekwatnym jak zagarnięcie byłoby tutaj zawłaszczenie, gdyż właśnie ogłaszający swój comeback magazyn kultury DOZA, nie ma zgoła nic wspólnego z koncepcją przeze mnie wypracowaną. Wygląda na to, że będę musiał walczyć o czytelników z zupełnie nieznanym mi magazynem beztrosko zupełnie posługującym się moimi pomysłami. To przykre, ale nie zamierzam z tego wyścigu zrezygnować.


Tagi dla tego artykułu: chciałem, zmieniać, świat, książki, również, przez, autorów, jednak, autor, pytanie, wydawanie, który, znajomych, swoją, projektu, będzie, osiągnąć, magazyn, redaktor, działań, których, jeden


Podziel się !

Delicious'da Share  Share on Facebook  Friendfeed Share  Google Shared  StubmleUpon'da Share
Digg'de Share  Netvibes'de Share  Reddit'de Share

Znajdujesz się na stronie jako gość.
Przejdź do rejestracji lub zaloguj się na stronie.

Dodawanie komentarzy

Nick:*
E-Mail:*
Komentarz:
Kod bezpieczeństwa: *

  • Zaloguj