 Książka, po którą sięgacie to zbiór historyjek z wędkarstwem w tle, gdzie wędkowanie jest tylko pretekstem do opisów spotkanych nad wodami Podlasia arcyciekawych ludzi, zdarzeń, historii, urokliwych zakątków. W części również są to moje rozmyślania podczas zasiadek wędkarskich. Czas i cywilizacja nieubłagalnie zacierają to, czym Podlasie odróżniało się od innych regionów. Bezpowrotnie odchodzą „okoliczności przyrody” z ich aurą dziewiczości. Przemijają rdzenni mieszkańcy z osobliwym językiem i ich filozofią życiową. Moje opowieści są niewielkim wycinkiem tutejszego życia, które spisywałem od lat kilkudziesięciu, jest kompozycją rozmaitości pośród puszcz i jezior, takim samym jak amalgamat mego regionu. Chciałbym gorąco podziękować: panu Zdzisławowi Otello Horodeckiemu za wsparcie i ocenę moich miniaturek i dla Ryśka Stanisza, którego determinacja doprowadziła do publikacji tych opowieści. Adam Brow.
|
 Gdy ciało zasypia, dusza cichutko wymyka się poza jego materialny sen. Prawdziwa religia to ta, która nie operuje jedynie symbolami. Jej słowa powinny jasno i wyraźnie przekazywać wiedzę, aby każdy człowiek mógł ją łatwo zastosować w swoim życiu bez obaw i niedomówień. Wielka wiara nie zna wątpliwości. Jeśli wątpisz, jeśli wciąż szukasz odpowiedzi na pytania o życie i śmierć, zamknij oczy i posłuchaj ciszy. Katarzyna Bartkowska - Chwał
|
 Od ostatniej wojny minęły już dziesiątki lat. Obecne pokolenie zna jej przebieg tylko z książek, filmów i gier komputerowych. I to jest zasługa naszych ojców. Druga wojna światowa to nie tylko losy żołnierzy, taktyka działań armii i dywizji, bitwy wygrane i przegrane, to także zaawansowane wojskowe produkcje, tajne misje dyplomatów i szpiegów, oczekujące do dziś na odkrycie strzeżonych tajemnicy wrogów. III Rzesza pozostawiła nam na Dolnym Śląsku wiele takich pozostałości. Tym samym dziwi fakt, że do tej chwili niewiele wątków wojennej zawieruchy udało się wyjaśnić, mimo tak ogromnego rozwoju technologii. Odkrywcy często odnoszą wrażenie, że towarzyszą im na każdym kroku profesjonalne działania, stojące na przeszkodzie w odkryciu najważniejszych tajemnic Riese.
|
 W sierpniu 1939 roku sytuacja w kraju stawała się coraz bardziej napięta i nerwowa. Było to wyczuwalne nawet wśród dzieci, które, słuchając co mówią w domu rodzice na tematy polityczne, komentowały to na swój sposób wśród rówieśników. Wśród dorosłych i dzieci kursowały różne przepowiednie, dowcipy i piosenki na temat Hitlera i Państwa Niemieckiego. Całe społeczeństwo, słuchając zapewnień władz, wierzyło w siłę Państwa Polskie-go i jego armię. Wszyscy twierdzili, że nie oddamy nawet jednego guzika bez walki. Zaczęto wprowadzać różne zarządzenia i pouczenia, jak zachowywać się w czasie ataku bombowego i gazowego. Na spotkaniach z mieszkańcami instruktorzy objaśniali, jak wykonać najprostszą maseczkę przeciwgazową, jak kryć się w czasie nalotu lotniczego i jak opatrzyć oparzenia i rany, a potem dostarczyć poszkodowanego do punktu sanitarnego czy też szpitala. Polecono, aby szyby w oknach zostały oklejone na krzyż paskami papieru. Organizowano straż obywatelską w celu zwalczania pożarów oraz ochrony mostów, przeciw dywersji i szpiegostwu wroga.
|
 10 listopada 2011 roku w ramach obchodów Dnia Niepodległości w Przasnyszu przygotowano wiele imprez, m.in. wystawę ze zbiorów Muzeum Ziemi Makowskiej i Garnizonu Różan pt. „Kartografia Mazowsza Północnego na mapach służbowych XIX i XX wieku”. W ramach wernisażu prezentowaliśmy książkę Józefa Wójcika "Wspomnienia o latach, które dawno minęły".
|
 Józefa Wójcika „Wspomnienia o latach, które dawno minęły”, czyli na marginesie modnych dyskusji o historii. Ale właściwie dlaczego? Choć skromność autora każe mu nazywać własne dzieło zapisem wspomnień dotychczas pojawiających się jedynie w rozmowach z przyjaciółmi, to recenzent ma prawo mówić pełnym głosem. I mówi. Książka Józefa Wójcika powstała jako świadectwo jednego człowieka i reprezentacja nieprzebranej rzeszy Mazowszan. Być może takich historii usłyszymy jeszcze wiele - ta, o której mowa dzierży nie tylko palmę pierwszeństwa, ale również laur niebywałej, bo nieużywanej dotąd, literackiej staranności. Opowieści Józefa Wójcika czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem, co powodują nie tylko meandry historii, na których tle członkowie jego rodziny dokonują rzeczy niezwykłych i zupełnie pospolitych; czyta się je jednym tchem z uwagi na epicką swadę autora. (...)
|
 I śmiech niekiedy ... Jeśli komuś się zdaje, że satyra społeczna wyrodziła się w jeden jedynie słuszny kierunek lewicowej uszczypliwości spod znaki Michała Witkowskiego i spółki, niech sięgnie po zbiór opowiadań Andrzeja Wojciechowskiego. Znajdzie w nich doskonale skrojone historie ludzi, którzy noszą na sobie piętno wielu bolączek naszej polskiej współczesności, rozciągniętej od specyfiki czasów wczesnego komunizmu aż po postnowoczesną globalizację. Pomiędzy tymi widełkami udało się zawrzeć opowieści o charakterze obyczajowym z wątkiem miłosnym, ale też o duchowym wydźwięku, ironiczne potraktowanie kultu celebrytów, satyrę na płytką religijność, natrząsanie z pseudointeligencji i zasad marketingu tworzących miękką wyściółkę naszego rzekomego prosperity.
|
 Organizacje międzynarodowe dla średniozaawansowanych i szukających podręcznego przewodnika Minęły czasy, kiedy świat polityki pozwalał się opisać dzięki pojęciom narodu, państwa, sąsiedztwa i sojuszu. W tym względzie łatwo można zaobserwować znaczne przyspieszenie, a tym samym utrudnienie w funkcjonowaniu poszczególnych krajów, coraz mocniej wplątanych w międzynarodowe układy, szarady umów o zasięgu ponadpaństwowym, a nierzadko ponadkontynentalnym.
|
 Działo się to na Warmii w ostatnią niedzielę maja roku pańskiego 2006. Diabeł zapewne chciał, aby trasy dwóch pielgrzymek skrzyżowały się właśnie w Mirocinie. Pierwsza to pielgrzymka piesza róż różańcowych do sanktuarium Matki Boskiej Niezawodnej Nadziei w Golubniu, druga to również pielgrzymka piesza, tyle że rodzin do sanktuarium Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Rydowałcie. Dla uproszczenia pierwsza pielgrzymka to Niezawodni, a druga to Nieustający.
|
|
|
|
|
|